piątek, 31 października 2014

Top 10 - kryminał

Coby odetchnąć w końcu od tych nieszczęsnych komedii, tym razem prezentuję kryminały. Pozwolę sobie zaznaczyć jedną rzecz - nie oglądałam Monstera. Tak, nie oglądałam, żałuję i planuję szybko zmienić ten stan rzeczy, niemniej jednak, na dzień dzisiejszy zaakceptujmy jego brak.

PS Z powodu nadmiaru iście genialnych bajek, niemałą zagwozdkę przysporzyło mi ułożenie ich w kolejności. Uznajmy więc ją za czystą formalność, każdy z tytułów ma do zaoferowania bardzo wiele, acz podpadają pod inne kryteria.

PS 2 Potraktowałam "kryminał" jako dość ogólny termin, w moim mniemaniu, odnoszący się do wszelakich intryg, zagadek i tajemnic. Hope you understand.

1. Mouryou no Hako - dla stałych czytelników Hiyolandii bynajmniej zaskoczenia nie stanowi numer jeden tego zestawienia. Moje wielkie odkrycie, jeszcze większa miłość, pozycja porównywana nawet do słynnego, wspomnianego już dzieła Urasawy. Co wyróżnia Mouryou no Hako? Dojrzałość, klasa, nietuzinkowość i staranność w prowadzeniu fabuły, wszak cała skomplikowana intryga mieści się w skromnie brzmiących, trzynastu odcinkach. Do tego dochodzi doskonała oprawa audiowizualna, ale o tym wszystkim i jeszcze kilku aspektach wspominałam już w jednej z pierwszych recenzji mojego blogaska. Zdecydowanie rekomenduję - po raz kolejny.
http://hiyolandia.blogspot.co.uk/2014/01/pudeko-z-niespodzianka-recenzja-mouryou.html

2. Mawaru Pengiundrum - czym jest przeznaczenie? Kto ma wpływ na nasze życie i czy na pewno my sami? Jak wyjaśnić istotę "boga"? Ile jest w stanie zmienić jedno wydarzenie? Na te i masę innych pytań, widz po seansie Mawaru Penguindrum musi sobie odpowiedzieć sam - i dokładnie w tym tkwi przepis na sukces tej serii. Bardzo ciężko opowiedzieć, o czym w zasadzie jest, nie uciekając się do spoilerów; najłatwiej byłoby chyba rzec, iż o przeznaczeniu właśnie. Nie jestem nawet pewna, czy "kryminał" to odpowiednie określenie, bowiem do standardowego schematu detektyw + zbrodnia nie jest jej nawet bardzo daleko, niemniej jednak bohaterowie uwikłani są w pewną intrygę, a przynajmniej...cóż, tak nam się zdaje. Nie powiem więcej, gdyż większość moich przemyśleń to i tak tylko interpretacje - w skomplikowany, acz przejmujący symbolizm tej bajki, warto zagłębić się samemu.

3. Shinsekai yori - następny dramat, również tym razem psychologiczny, rozprawiający nad człowieczeństwem jak i jego brakiem. Po raz kolejny, kryminał z tego nietypowy, choć jest obecny. Razem z grupką przyjaciół, stąpających po ziemi postoapokaliptycznego świata, przyszło nam odkrywać ponure tajemnice zamieszkiwanej przez nich wioski, a wszystko zaczyna się od zaginionych dzieci i urban legend. Tylko czy w każdej legendzie nie ma ziarnka prawdy? Shinsekai yori to zdecydowanie jedna z najsolidniejszych bajek roku 2012 i seria niemalże wybitna sama w sobie, doskonale łącząca elementy dramatyczne z nutką, rzekłabym wręcz, kina grozy. Zrażać może początkowo wolny pacing; akcja przyspiesza w kolejnych odcinkach, by znowu stracić na tempie pod koniec, lecz przy poziomie, jaki reprezentuje cała bajka, jest to wada, na którą niezwykle łatwo przymknąć oko.

4. Perfect Blue - pierwsze i, w mojej dość mocno subiektywnej opinii, najdoskonalsze dzieło Satoshiego Kona. Autor z mistrzowską precyzją zagłębia się w psychikę młodej gwiazdki popu, aspirującej do zerwania ze swoim uroczym wizerunkiem oraz próbującej odnaleźć się w świecie poważnego kina. Dziewczynie przychodzi się zmierzyć nie tylko z własnymi słabościami oraz nową, brutalną rzeczywistością, ale również prześladowcą. Wizje zacierają się z prawdziwymi wydarzeniami, widz zatraca się w tym szaleństwie wraz z protagonistką i dokładnie na tym polega kunszt Perfect Blue. Pierwszoosobowa perspektywa ułatwia wczucie się w sytuację bohaterki, posiadając nie więcej informacji od niej, jesteśmy również zdani na własną zdolność dedukcji w rozwiązywaniu głównej zagadki. To jedna z tych pozycji, które po prostu trzeba zobaczyć.

5. Higurashi no Naku Koro ni - w połowie zestawienia pozwoliłam sobie umieścić sobie pozycję, która przewinęła się na moim blogasku już dwa razy - dość istotnym, wydawałoby się, jest fakt, iż przyznałam jej pierwsze miejsce w moim top pięćdziesiąt. Jak jednak Higurashi ma się do kryminału? Pomimo dość prostego rozwiązania, bije na głowę innych reprezentantów gatunku samym prowadzeniem fabuły, dążącym ku finałowi przez dwa długie sezony. Wielokrotnie pozostawia widza w osłupieniu, szczególnie na początku, do czasu, gdy nie przyzwyczajamy się do specyfiki tej serii. Jest więc wątek kryminalny, jest drama oraz piękne relacje pomiędzy bohaterami, za które subiektywnie pokochałam to uniwersum i wszystko byłoby perfekcyjnie, gdyby nie ta grafika. Czymże jednak jest element tak drugorzędny, jak grafika, w obliczu wartościowej zawartości?

6. Paranoia Agent - jedyna seria TV wspomnianego już Satoshiego Kona, utrzymująca poziom jego słynnych filmów, jeśli nie nawet przewyższająca je pod pewnymi względami. To pozornie dość klasyczna opowieść detektywistyczna, rozpoczynająca się atakiem uzbrojonego w kij bejsbolowy rolkarza na młodą artystkę. Fala podobnych zbrodni szybko rozprzestrzenia się po zamieszkiwanym przez nią mieście, a sprawca pozostaje nieujęty. Potem nadchodzi jednak Twist Fabularny i już wiemy, iż bynajmniej nie mamy do czynienia z banalnym kryminałem. Pan Kon po raz kolejny skupia się na warstwie psychologicznej, zmierzając do rozwiązania sprawy zaczynamy rozumieć, że cała historia zawiera drugie dno i... Cóż, pozwolę sobie zatrzymać się w tym miejscu - polecam zgłębić się w serię samemu.

7. Baccano! - alchemia, receptura na nieśmiertelność, seryjni mordercy, cała galeria charakterów, "latające" pociągi, a to wszystko w pogodnych rytmach jazzu, czyli przepis na sukces. Długo rozmyślałam, czy na miejsce Baccano! odpowiedniejszym zamiennikiem nie będzie Durarara! - doszłam jednak do kilku wniosków, które rzutowały na moją decyzję. Otóż Baccano! było w stanie przedstawić zamkniętą historię w szesnastu odcinkach, nie pozostawiając żadnych z wielu wątków niedomkniętych. Po drugie - czyż DRRR! nie odniosła już wystarczającej sławy, a celem mojego blogaska nie było promowanie nieco bardziej niszowych bajek? W każdym razie, nie umiem odmówić sobie zarekomendowania obydwu serii, nie wskazując przy okazji znacznej wyższości żadnej z nich.

8. Fantastic Children - dzieci z Befort - białowłose i owiane tajemnicą, siejące postrach wśród ludzi, ale czy słusznie? Co wspólnego mają z niewyjaśnionymi zaginęciami oraz dwójką uciekinierów z sierocińca? I w ogóle, o co w tym wszystkim chodzi? Fantastic Children to seria niezaprzeczalnie niełatwa w odbiorze, przedstawiająca ogrom faktów na temat świata przedstawionego i bohaterów, przez co przebrnięcie się przez pierwszych kilka odcinków może stanowić niemałe wyzwanie. Poleciłabym ją więc raczej wyrobionemu i dojrzalszemu widzowi; tak pięknej historii zdecydowanie warto dać szansę. Grzechem byłoby też nie wspomnieć o jednym z najbardziej zachwycających OST, jakie miałam niewątpliwą przyjemność słyszeć.
9. Darker than Black - w niedalekiej przyszłości ludzie nie mogą już cieszyć oczu widokiem prawdziwych gwiazd, a nieliczni, którzy są świadomi tego stanu rzeczy, obdarzeni zdolnościami paranormalnymi, pracują dla agencji zwanej Syndykatem. Darker than Black wprowadza w ponury świat Kontraktorów, czyli właśnie wątpliwie szczęśliwych posiadaczy nadnaturalnych mocy. Akcja skupia się głównie na potyczkach enigmatycznego Hei'a, niemniej jednak bohaterów poznajemy od groma, z czego niemal każdy zasługuje na słowo wspomnienia, a na to niestety nie posiadam miejsca, nie jest to również intencją krótkiej notki. Oprócz wysublimowanego grona postaci, muszę pochwalić również fantastyczny soundtrack... a resztę polecam odkryć samemu. Naprawdę warto.

10. Ayatsuri Sakon - ostatnim tytułem jest, ironicznie, najbardziej "kryminalny" ze wszystkich prezentowanych kryminałów, przywodzący mi na myśl dzieła Agathy Christie. Ayatsuri Sakon to zbiór detektywistycznych historii, połączonych parą protagonistów, a dokładniej młodego lalkarza i jego marionetki. Brzmi cokolwiek absurdalnie? Nie powinno, bowiem seria jest jak najbardziej logiczna i co ważniejsze - porządnie wykonana, przez co przyjemna w odbiorze. Prezentuje świetny balans wątku kryminalnego z dramatycznym oraz humorystycznymi wstawkami, każda z historii jest niezwykle intrygująca. Poznajemy nie tylko losy bohaterów poszczególnych odcinków, ale i przeszłość protagonistów, skądinąd nie mniej ciekawą. Czy to z racji daty wydania (piętnaście lat na karku robi swoje), czy z innych, niezrozumiałych mi powodów, bajka pozostaje niszową - a ogromna szkoda, bo powinna stanowić nie lada gratkę nie tylko dla miłośników gatunku, tak sympatyczny tytuł ma szansę przypaść do gustu każdemu.

2 komentarze:

  1. Po Mouryo no Hako sięgnęłam jako drugie anime w moim życiu. Bardzo spodobał mi się pierwszy odcinek, toteż sięgnęłam po drugi. Niestety, jako niezaznajomiona, pogubiłam się w wypowiedziach bohaterów (te wszystkie zwroty typu "san" "kun" nowicjuszowi brzmiały strasznie) i postanowiłam je odłożyć na później. I muszę przyznać, zapomniałam o tym anime. W tej chwili ląduje w kolejce anime do obejrzenia na pierwszym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo słuszna decyzja, polecam jednak nie maratonować odcinków, bowiem może skończyć się to bólem głowy (ewentualnie nihilizmem egzystencjonalnym). Wybitna pozycja.

      Usuń