sobota, 14 stycznia 2017

Despair of the unknown!

Koncept nastolatków uwikłanych w battle royale lub/i uwięzionych na wyspie przewinął się już zbyt wiele razy, aby być w stanie uchodzić za jakkolwiek oryginalny. O ile widz skończył już gimnazjum, na samą myśl o takowym odczuwa raczej drgawki - ikonami "gatunku" są dziś bowiem Mirai Nikki, Deadman Wonderland, C3 czy Btooom!, a i wyjątkowo nieudana adaptacja gry, Danganronpa: The Animation. Pierwowzór tego koszmarku,  oryginalnie wydany na playstation w 2010, był jednak ogromnym hitem, wysoko ocenianym przez wielu krytyków, jak i samych graczy. Jego sequel; Danganronpa 2: Goodbye Despair, doczekała się aż dwóch serii anime, emitowanych w tym samym sezonie, przedstawiających odpowiednio wydarzenia przed, jak i po fabule gry, niezawartych w niej (innymi słowy, całość była wyłącznie efektem wyobraźni producentów, a najwyraźniej nie posiadają jej zbyt wiele). Właściwa akcja Danganronpy 2 zaczyna się bowiem na bezludnej wyspie. Szesnaścioro uczniów, wraz z protagonistą, Hinatą Hajime, budzi się nie mając pojęcia jak się tam znaleźli ani kim są pozostałe dzieciaki. Różowy króliczek (nauczycielka, Monomi) wyłania się niemal z pod ziemi i objaśnia naszym bohaterom, iż przebywają obecnie na klasowej wycieczce, mającej na celu zawiązać między nimi przyjaźnie oraz zrelaksować się w tym tropikalnym raju.  Sielanka nie trwa jednak długo, gdyż naturalne obawy i sceptycyzm uczestników okazują się mieć podstawę wraz z nagłym pojawieniem się znanego z części pierwszej Monokumy. Błyskawicznie rozprawia się z Monomi i pozbywa jej mocy. Nie oferując wielu wyjaśnień, zarządza, iż jedyną drogą powrotu do codziennego życia jest dokonanie morderstwa idealnego - jeżeli sprawca zostanie jednak przyłapany, zostanie przeprowadzona na nim egzekucja, a jeśli podczas rozprawy głosy padną na niewłaściwą osobę, straceni będą wszyscy za wyjątkiem prawdziwego mordercy. Tylko kto by w to uwierzył?

Danganronpa jest niewątpliwie świetną grą, jednak to jeden z rzadkich przypadków w których sequel prześciga wręcz swojego poprzednika. Gracz z czystą przyjemnością obserwuje ścieżkę jaką przeszli deweloperzy przez dwa lata pomiędzy wydaniem obu części w doszlifowaniu swoich pomysłów oraz oryginalnych idei na temat bohaterów. Fabuła wydaje się na pierwszy rzut oka jeszcze prostsza, a okazuje nawet bardziej zawiła. Przez czterdzieści godzin rozgrywki stopniowo dostajemy części układanki, którą za każdym razem do kupy i tak musimy pozbierać sami. Małe wskazówki w każdym z rozdziałów utrzymują zainteresowanie wątkiem głównym, snując coraz to głębszą tajemnicę na temat prawdy za wyspą Jabberwock. Biorąc pod uwagę platformę na której wydano grę, ilość tekstu jest naprawdę zdumiewająca, co rozszerza potencjalnego odbiorcę na kilka kategorii wiekowych. Mniej więcej 3/4 rozgrywki stanowi część czytana; można by się więc spodziewać, że minigry podczas rozpraw nie będą wyjątkowo istotne, ale to nieprawda. Szczególnie wraz z progresem, gry zdecydowanie nie należą do łatwych, toteż niedoświadczeni gracze mogą mieć techniczne trudności z ukończeniem ich. Czasu jest niewiele, a oprócz podania rozwiązania, musimy w ogóle zastanowić się jak ono brzmi i postarać się nie zginąć driftując pomiędzy słowami jednocześnie. Wspominanie treści fabuły niemieszczącej się wyłącznie w pierwszym rozdziale nie ma sensu, gdyż nawet najmniejsza informacja może być potencjalnym spoilerem, zresztą zwyczajnie psuje to zabawę z eksploracji, co jest przecież głównym celem.

Siłę gry stanowią bohaterowie i mam to na myśli. Po raz kolejny spotykamy się z grupą ekstrawertycznych, kolorowych nastolatków, z czasem okazujących się mieć w sobie coś więcej niż tęczowe włosy. Do pewnego stopnia, jedno słowo opisuje całą grupę: dojrzałość. Danganronpa 2 nie przedstawia zabójstw popełnionych z powodów cokolwiek kwestionowalnych, co interesujące, większość morderstw jesteśmy w stanie do pewnego stopnia zrozumieć oraz wyjaśnić. Naszym narratorem nie jest nikt ciekawy, jednak Hinata doskonale zdaje sobie z tego sprawę; jako jedyny niepamiętający swojego tytułu, czuje z tego powodu wiele kompleksów. Dostajemy pierwszoosobowy wgląd do umysłu nastolatka z wyjątkowo zaniżonym poczuciem własnej wartości. Ciekawym posunięciem było sprawienie, iż nawet gracz nie do końca umiał się zżyć z protagonistą, niewiedząc zupełnie nic o jego przeszłości ani motywach; otaczała go aura niebezpiecznej tajemnicy, którą często wzniecał jeden z bohaterów. Pomimo tego jak płytkie wydają się być niektóre z postaci, większość z nich przechodzi naprawdę sporą transformację, a przynajmniej udaje im się pokazać swoją prawdziwą twarz oraz wydorośleć w obliczu trudnej sytuacji. Do najlepiej napisanych muszę zaliczyć Hiyoko, Gundhama, Fuyuhiko oraz Nagito, każdego z indywidualnych powodów, których wyjaśnić raczej nie mogę, bowiem musiałabym posunąć się do zaspoilerowania połowy serii. Ogólnie jestem jednak  pod ogromnym wrażeniem rozwoju postaci jaki zafundowali nam twórcy - od prawdziwie złych antagonistów, których czyny autentycznie przeszywają swoją okrutnością, po zwyczajnie dorastających nastolatków, brutalnie zderzających się z obrazem ciężkiej rzeczywistości, zdających sobie sprawę, że jednak nie są specjalni ani wolni od krzywd tego świata.

Wizualnie zatrzymaliśmy się w latach 2000, ale nie ma w tym nic złego, wręcz przeciwnie, biedne animacje, niewidzialne ściany i krzywe, przechodzące się tekstury mają w sobie pewien surrealistyczny urok. Wraz z elektryzującą muzyką nadają grze klimat z innego świata, co najprawdopodobniej było przecież celem. Elektryczne gitary, niepokojące chórki, mnóstwo perkusji, soundtrack jest groteskowo wesoły, biorąc pod uwagę tragiczne wydarzenia z gry, to samo można powiedzieć również o neonowej palecie kolorystycznej i uroczych projektach postaci. Takich utworów się nie zapomina, a słuchając po długiej przerwy od gry, tak czy siak przyniosą ze sobą emocje z konkretnych rozdziałów.

Danganronpa 2 to wyjątkowo smaczne i wyśmienicie wymieszane połączenie doskonałych zagadek kryminalnych, niebanalnej linii fabularnej, wspaniałego studium zachowania młodzieży w kryzysowej sytuacji, w wyjątkowo gustownej, nieco retro oprawie audiowizualnej. Jeżeli wciąż odczuwacie żółć podchodzącą z żołądka po seansie anime, polecam zainwestować w grę w ramach terapii. Kawał porządnej, inteligentnej rozrywki na wiele godzin.

Gra jest dostępna przez Steam na Windowsa 7 lub nowszego, Mac OS X oraz Linuxa.