piątek, 27 listopada 2015

Mangowy czalendż z MALa #14 - Slow Starter.

Rok wydania: 2010
Gatunki + target demograficzny: okruchy życia, romans (shounen-ai), shoujo
Ilość tomów: 1
Autor: Ichikawa Kei
Pros: całkiem urocze, ciepłe, wręcz relaksujące gejporno bez porno, ciekawy zabieg zmiany narratora jakoś w połowie, dzięki czemu poznajemy obie strony i uczucie pomiędzy protagonistami wydaje się naturalne
Cons: koszmarnie niestaranne chara designy, w jednym kadrze wszyscy wyglądają w porządku, po to by za chwilę w dalszym ujęciu przypominać bardziej zbieraninę przypadkowo położonych kresek, mnóstwo yaoi hand i innych yaoi proporcji, no bynajmniej nie jest to najbardziej ambitny tytuł jaki wpadł mi w łapy, ilość blusha i misunderstandings na centymetr kwadratowy trochę mnie przytłoczyła
Hiyowy rating: 6/10

piątek, 20 listopada 2015

Mangowy czalendż z MALa #13 - Hitoribocchi wa Samishikute.

Rok wydania: 2009
Gatunki + target demograficzny: romans, shoujo
Ilość tomów: 3
Autor: Chiba Kozue
Pros: Shuu
Cons: …chryste panie, te wszystkie skrzydła, piórka, krzyki o miłości do muzyki, ucieczki, łzy, rzucanie się sobie w ramiona, wyskakiwanie przez okno, wskakiwanie do pociągu, i to… w pierwszych dwóch chapterach… gigantyczne pokłady nieopisanego patosu, Cudowne Przypadki (wystąpienie przed gigantycznym tłumem po samym przyjeździe do Tokio), przesadne idealizowanie… wszystkiego i wszystkich, w ogóle, to jedna wielka przesada, zdecydowanie zbyt pospieszony pacing, bohaterów można odróżnić jedynie po kolorze i długości włosów, bo ich twarze wyglądają jak z Typowego Shoujo
Hiyowy rating: 5/10

środa, 18 listopada 2015

Top 10 - harem.

1. Uniwersum Monogatari
Rok wydania + studio: 2009, SHAFT
Gatunki (+ target demograficzny): kryminał, supernatural
Ilość odcinków: 15 + 4 + 11 + 26 + 4 + 5 + 12 + Kizumono-one-day
Po prostu - dlaczego: jeżeli istnieje coś takiego jak obiektywizm, nawet w jego świetle winno się umieścić Monogatari na piedestale wszelakich chińskobajkowch haremów; uniwersum wzbudziło ogromne emocje nie bez powodu, prezentując przede wszystkim jednego z bardziej charyzmatycznych protagonistów dekady, ale i całą kopalnię top tierowych waifu (oprócz dziwki Nadeko), którym koncept haremu pozwolił zabłysnąć  na ekranie, a sam w sobie wręcz dodawał serii tempa
Hiyowy rating: 8/10

2. Kami Nomi zo Shiru Sekai
Rok wydania + studio: 2010, Manglobe
Gatunki (+ target demograficzny): komedia, romans, shounen
Ilość odcinków: 12 + 12 + 2 (trzeba obejrzeć Tenri-hen przed Megami-hen, ovki to już ofc wedle uznania) + 12
Po prostu - dlaczego: harem to, ale i nie harem; niby nasz protag (you gotta love Keima) wyrywa loszki jedna po drugiej, jednak zamysł fabularny skutecznie unika wprowadzenia haremu jako takiego do ostatniego sezonu poprzez sprytną zasadę - "uleczone" dziewczęta tracą pamięć, stąd bajka oszczędza nam żałosnych, haremowych potyczek o Keimę, w zamian oferując ironiczne, samegoż MC, poczucie humoru
Hiyowy rating: 7/10

3. Sayonara Zetsubou Sensei
Rok wydania + studio: 2007, SHAFT
Gatunki (+ target demograficzny): satyra
Ilość odcinków: 12 + 13 + 3 + 13
Po prostu - dlaczego: gdy zamiast szarego nastolatka w roli MC umieszczamy nauczyciela wieszającego się na sakurze już w pierwszym odcinku, naprawdę niewiele pozostaje do zrobienia aby uczynić bajkę udaną - SZS jest na tyle miłe, iż oferuje nam również galerię dziwacznych dziewczynek (za co tak bardzo je loffciamy), genialne openingi i Fuurę Kafukę
Hiyowy rating: 8/10
4. Ouran High School Host Club
Rok wydania + studio: 2006, Bones
Gatunki (+ target demograficzny): komedia, romans, shoujo
Ilość odcinków: 26
Po prostu - dlaczego: "dobry" i "reverse harem" to praktycznie oksymorony, jednakże Ouran uczynił możliwe z niemożliwego - twardo stąpająca po ziemi, nieco cyniczna, acz wciąż przekochana protagonistka otwiera festiwal dobroci i nadrabia z nawiązką za momentami nieco irytujących chłopców, wciąż, nikt nie robi z niej pępka wszechświata, każdy, nawet postacie drugoplanowe, dostają po trochę czasu dla siebie, a to wszystko w otoczce z płatków róż i świetnych gagów
Hiyowy rating: 7/10

5. Kure-nai
Rok wydania + studio: 2008, Brains-Base
Gatunki (+ target demograficzny): dramat, komedia, okruchy życia
Ilość odcinków: 12
Po prostu - dlaczego: Kure-nai przede wszystkim na pewno nie jest romansem, za protagonistkę mamy małą dziewczynkę i, spokojnie, żadnych wątków pedofilskich; ot, głównego bohatera otacza grono szalenie charyzmatycznych i przesympatycznych kobiet, co może i nie jest tak perfekcyjnie udane jak wątek główny, ale wypada przekonująco, nie konkurując ani nie przeszkadzając mu
Hiyowy rating: 9/10

6. Saenai Heroine no Sodatekata
Rok wydania + studio: 2015, A-1 Pictures
Gatunki (+ target demograficzny): komedia, romans
Ilość odcinków: 12
Po prostu - dlaczego: w prostocie przepis na sukces i tak oto Saekano przemyca inteligentną, błyskotliwą komedię haremową obsadzając w roli protaga ironicznego otaku, pod okryciem pozornie typowej bajki z tegoż typu, parodiując znane archetypy, gdzie z "założenia"najnudniejsza dziewczynka okazuje się najlepszą dziewczynką
Hiyowy rating: 7/10
7. Kannagi
Rok wydania + studio: 2008, A-1 Pictures
Gatunki (+ target demograficzny): komedia, shounen
Ilość odcinków: 13
Po prostu - dlaczego: Kannagi to takie "no, grafika średnia, muzyka nieistniejąca, fabuła tym bardziej, ale i tak 7/10, bo strasznie mi się podobało", naprawdę, warto obejrzeć dla bohaterów, generalnie lubimy wszystkich (aczkolwiek naturalnie Nagi jest najlepsiejsza i nie ma ku temu dyskusji) na tyle, że oczywiście wieczny status quo nawet nam jakoś specjalnie nie przeszkadza
Hiyowy rating: 7/10
8. Saiunkoku Monogatari
Rok wydania + studio: 2006, Madhouse
Gatunki (+ target demograficzny): komedia, dramat, przygodowe, fantasy, romans, shoujo
Ilość odcinków: 39 + 39
Po prostu - dlaczego: choć tutaj wątek haremowy zdecydowanie nie jest główną osią fabuły, gdyż główne skrzypce gra polityka oraz związane z nią podróże, o Saiunkoku naprawdę ciężko nie wspomnieć z racji niewielkiego rozgłosu jaki posiada; wątek haremowy (reverse!)-romantyczny jednak naturalnie istnieje i to w bardzo, bardzo dobrym wydaniu
Hiyowy rating: 7/10

9. Kanon (2006)
Rok wydania + studio: 2006, Kyoto Animation
Gatunki (+ target demograficzny): dramat, romans, okruchy życia, fantasy
Ilość odcinków: 26
Po prostu - dlaczego: moja ulubiona pozycja od Keya, jak na Maedę, ofiaruje widzowi całkiem interesujące dziewczynki (z czego najlepsza, co ciekawe, wygrywa!), których historie, poznawane wraz z progresem historii, są autentycznie wzruszające, a do ogólnego endżojmentu naturalnie przykłada się przede wszystkim fantastyczny protagonista
Hiyowy rating: 7/10

10. Air
Rok wydania + studio: 2005, Kyoto Animation
Gatunki (+ target demograficzny): okruchy życia, dramat, romans, fantasy
Ilość odcinków: 13
Po prostu - dlaczego: najciekawszą częścią Air jest zdecydowanie poznana jakoś w połowie bajki historia oraz ta cała magiczna otoczka nad nią, ale i wątek romantyczny wypada cokolwiek dynamicznie, biorąc pod uwagę niedorobienie mózgowe protagonistki oraz dostaje jakiekolwiek zakończenie - niestety, bez zaskoczenia, wygrywa najgorsza dziewczynka, przeganiając niezłą resztę bohaterek
Hiyowy rating: 6/10

PS tym razem segregowałam bajki pod względem… haremowatości (?). Rozumiecie, nie?

PS2 Haremy męskie to też haremy.

PS3 Przyznaję, ostatnia pozycja jest z braku laku.

piątek, 13 listopada 2015

Mangowy czalendż z MALa #12 - Saiyuki Gaiden.

Rok wydania: 1999
Gatunki + target demograficzny: dramat, fantasy, akcja, supernatural
Ilość tomów: 4 (+9 Sequela, Saiyuki, ja przeczytałam tylko Gaiden)
Autor: Kazuya Minekura
Pros: wyjątkowo interesujący i oryginalny zamysł fabularny, szybki przebieg wydarzeń, dzięki czemu chaptery lecą naprawdę szybko, relatywnie sympatyczne postacie, kilka wzruszających momentów
Cons: …poważnie, skąd ten hype, jestem beksą, a ta manga mnie nie tknęła, ot, ckliwa historyjka o ckliwej przyjaźni z irytującym dzieciakiem w roli protaga, styl jest kwestią dyskusyjnie obiektywną, aczkolwiek mnie te kwadratowe twarze i krzywe oczy niezwykle drażniły, może sequel był ciekawszy, nie wiem, chyba nie będę sprawdzać
Hiyowy rating: 6/10

środa, 11 listopada 2015

( ͠° ͟ʖ ͡°)

Jak zapewne nie udało wam się nie zauważyć, od wielu dni na Hiyolandii hula sobie cisza i pustka. Powodów mam ku temu kilka. Po pierwsze, trafił mi się nieoczekiwany wyjazd do ojczyzny na kilka dni, podczas którego, dość oczywiście, nie miałam specjalnie okazji aby cokolwiek wyskrobać. Reszta listy jest już trochę mniej przyziemna. Najprościej ujmując, zmagam się z kompletnym brakiem weny, zarówno do tworzenia nowych notek, jak i po prostu zapoznawania się z nowym materiałem, aby w ogóle mieć o czym pisać. Sam sezon już mi się wręcz w folderach kurzy, mam po kilka tygodni zaległości niemal z każdej bajki którą oglądam, a chęci aby je nadrobić sięgają zeru. Następnie dochodzi uczelnia, ostatnimi czasy trafił mi się deadline na oddanie projektu, toteż sporo czasu pochłonęło mi gorączkowe uzupełnianie go. Ostatnią kwestią są moje osobiste problemy, które pewnie nijak was nie obchodzą tak czy siak, niemniej jednak, jedną z moich większych bolączek mających spory wpływ na motywację (lub w tym wypadku, jej brak) jest niewielka liczba odbiorców moich drogich wypocin. Obecnie raczej nie mam prawa potwornie na to narzekać, wszak sama jestem sobie winna, notki nie są najlepszą pracą jaką kiedykolwiek wyprodukowałam, mimo to, ciągle odczuwam frustrację. Oczywiście, moje kokoro wypełnia radość za każdego jednego z moich drogich dwudziestu sześciu obserwatorów, choć sami musicie przyznać, szczyt marzeń to nie jest. Po niemalże dwóch latach raczej skrupulatnego i starannego prowadzenia bloga, odbiór jest wręcz znikomy. Nieważne co teraz dodam, to i tak będzie brzmiało jak marudzenie, więc już słuchajcie. Wyobraźcie sobie, że przez miesiąc zbieracie dobre skriny, prosicie nawet swoich ziomeczków o pomoc, robicie notatki, w końcu zabieracie się do pracy i sklecacie takie podsumowanie. Nie jesteście skromni, wasza notka jest spoko. Mimo waszych starań, mało kto zdaje się to w ogóle czytać. Reklamujecie się gdzie popadnie, starając nie wpadać w skrajność i nie spamić linkiem (aczkolwiek czasem wasza frustracja sięga zenitu i już macie na to ochotę), delikatnie sugerujecie promocję waszego blogaska ziomeczkom, a tu wciąż nic.

tl;dr smutno mi
nowych notek nie będzie dopóki nie przestanie mi być smutno
wiem, sucha buła ze mnie
sorki guys

piątek, 6 listopada 2015

Mangowy czalendż z MALa #11 - Orange Yellow.

Rok wydania: 2010
Gatunki + target demograficzny: shoujo-ai, romans
Ilość tomów: one shot
Autor: Hiyori Otsu
Pros: to w sumie było…całkiem kawaii… I guess...
Cons: druga dziewczynka nawet nie wygląda jak dziewczynka (SO WHAT'S THE POINT), zero wyczuwalnej chemii pomiędzy bohaterkami, stanowczo zbyt szybki przebieg "wydarzeń", kompletnie nijakie chara designy, przeźroczyste, sztampowe bohaterki (słodziutka MC, chłopięca MC, superpopularna, piękna senpai itp itd), akcja oczywiście dzieje się w żeńskiej szkole i każda jedna z dziewczyn to lesbijka
Hiyowy rating: 3/10
PS Mina tej dziewczynki w sumie odzwierciedla moją po tej… lekturze (?)