Rok wydania: 2010
Ilość tomów: oneshot (1 chapter)
Autor: Katou Shinkichi
Pros: o takich mangach ciężko napisać cokolwiek konstruktywnego; w tym konkretnym wypadku jeden chapter wystarcza na stworzenie ciężkiej, gorzkiej atmosfery, ukazując nam króciutką historię o niespełnionych marzeniach, poprzez oczy młodej bohaterki, przez niewyjaśnienie absolutnie niczego na temat świata przedstawionego oraz otwarte zakończenie, autorowi udaje się utrzymać ten niepowtarzalny klimat i tajemniczość i pozostawić interpretację tego tytułu czytelnikowi, ponadto same rysunki wręcz porażają bogactwem detali, choć ciężko nazwać je przesadnie ładnymi
Cons: ciężko by coś, co posiada zaledwie dwadzieścia pięć stron miało jakieś większe wady - chyba każdy znajdzie te kilka minut na przeczytanie
Hiyowy rating: 8/10
Oprócz kilku nowych top 10, jedyne co posiadam w blogaskowych przygotowaniach to naprawdę spore projekty, które będą gotowe najszybciej za miesiąc. Straszy tu ostatnio pustkami, toteż w przebłysku geniuszu, wpadłam na nowy pomysł - aby zachęcić nie tylko samą siebie do częstszego czytania, ale i potencjalnie odkryć kilka dobrych tytułów i podzielić się nimi z wami, zrobię sobie tegoroczny, mangowy czalendż z MALa. Praktycznie wszystkie serie są już zakończone, nie sądzę, że wybrałam jakąkolwiek przekraczającą dwadzieścia tomów, dlatego też co tydzień w piątek o ósmej (rano) pojawi się notka z krótkim podsumowaniem na temat przeczytanego komiksu. I ja poczytam, i wy. Win-win. Przechodząc do rzeczy, oto moje plany (tak, już wybrałam wszystkie tytuły, coby uniknąć panicznego poszukiwania za każdym razem, co zawsze zniechęca mnie do robienia czegokolwiek). Pozostaje mi mieć nadzieję, że to będzie zarówno interesujące, jak i przydatne doświadczenie.

PS Niektóre z tytułów to manhwy, nawet gdy polecenie zaczyna się od "read a manga…". Nie robi mi to różnicy, wam chyba też.

PS2 Polecenia zostawiam nieprzetłumaczone, liczę, że to nie problem.

Data rozpoczęcia: 27.08.15

1. Read a one-shot - Shoujo Manga
2. Read a manga published before the 90s - Thomas no Shinzou (1974)
3. Read an award-winning work - Taiyou no Ie (Kodansha Manga Award dla najlepszego shoujo w 2014)
4. Read a compilation by different authors - Shounenshoujo Ryouryuuki (Furuyua Usamaru i Otsu-Ichi)
5. Read a manga by your favorite author/artist - Nijigahara Holograph (Inio Asano)
6. Re-read a manga - The Innocent
7. Read a manga by Osamu Tezuka - Ayako
8. Read a manga adapted from a different source (i.e. original anime/light novel/videogame) - Spice & Wolf (adaptacja light novel)
9. Read a manga that has been adapted to live action - Mars
10. Read a manga that has a main character of gender opposite to the demographic (i.e. female lead in a male demographic) - Last Game
11. Read a manga with a score of or below 7 in MyAnimeList - Orange Yellow
12. Read a manga with a score of or above 8.5 in MyAnimeList - Saiyuuki Gaiden
13. Read a manga that starts with the same first letter as your username - Hitoribocchi wa Samishikute
14. Read a manga that someone on your friends' list rated a 10 - Slow Starter 
15. Read a manga that has a main character that is a professional in his field (doctor, detective, embalmer, etc) - Franken Fran
16. Read a manga that has a one word title - Gunm
17. Read a manga with children in it - Shiroi Kumo
18. Read a manga about food - Kuimonodokoro Akira
19. Read a manga about music - Diamond Dust
20. Read a manga about war - Cat Shit One
21. Read a manhua - Once Again
22. Read a manhwa - Afterschool War Activities
23. Read a slice of life OR comedy manga - My Heart is Beating
24. Read a horror, sci-fi OR fantasy manga - God Child
25. Read a webmanga - Hwaja
Narzędzia które ratują życie:
szpilki, taśma mierząca, kreda
krawiecka, rozpruwacz.
1. Zanim chociaż pomyślisz o dotknięciu nożyczek - zrób wykrój. Dla osób zaczynających szycie, to może być dość abstrakcyjna sprawa, jednak przy odrobinie praktyki, narysowanie wykroju naprawdę nie jest fizyką kwantową. W przypadku trudnych elementów, jak spodnie, szczególnie z kieszeniami (uszycie dobrze pasujących, dopasowanych spodni ze sztywnego materiału to naprawdę wyzwanie nawet dla krawców), kup go albo znajdź w internecie. Prosty krój można później dopasować do potrzeb swojego projektu. Plus, mając wykrój, jesteś w stanie zredukować straty oraz wydać na materiał jak najmniej; warto najpierw zrobić pierwowzór z bardzo taniej tkaniny (jak poliester), upiąć go szpilkami na ciele i sprawdzić czy dobrze leży, a dopiero następnie dopasować do perfekcji i kupić dokładną ilość materiału właściwego.

2. Nie upieczesz sernika z mydła i nie zrobisz przyzwoitej ceraty z byle czego. Oczywiście, nikt nie mówi, że cerata musi być uszyta z najdroższej tkaniny w sklepie. Nie, wystarczy tylko ta pasująca do szytego stroju. Nie wdając się w zbędne paragrafy - kilka przykładów relatywnie tanich tkanin wraz z ich zastosowaniami i opcjami obróbki.



Hildegarda w nieświecącej
się peruce.
3. Peruka nie powinna wyglądać jak jajecznica. Wig się świeci? Bywa. Spryskaj go suchym szamponem, powinno pomóc. Nie pomogło? Może po prostu jest słabej jakości. Zanim jednak wyląduje w koszu, umyj go w zimnej wodzie, tak jak własne włosy, następnie zostaw w kuble z zmiękczaczem do tkanin i wysusz zimnym powietrzem po dwóch dniach. Jeśli w tym momencie wciąż błyszczy bardziej od bohaterów Uta Prince, jego miejsce jest na dnie śmietnika, przykro mi.

4. Wnętrze, mimo wszystko, ma znaczenie. Twoja ceratka wygląda świetnie, ale nie planujesz zawracać sobie głowy wykończeniem wewnętrznych brzegów, bo po co. Nikt nie zauważy? Bzdura. O ile nie planujesz spędzić godzin na edycji, próbując sprawić aby strój wyglądał dobrze na zdjęciu, a szczególnie jeśli wybierasz się w nim do ludzi na konwent, każdy niewykończony szew wewnątrz (bo nawet nie chcę dopuszczać do siebie myśli, że ktokolwiek mógłby nie podszyć również brzegów) ujrzy światło dzienne przy nieodpowiednim pochyleniu się, ruchu ręką czy oczywiście po ściągnięciu jakiejkolwiek części. I rzecz chyba oczywista - nadmiar materiału ze szwów musi gdzieś pójść. To zmienia więc kształt ubrania, najbardziej w przypadkach dopasowanych tkanin ze stretchem oraz tych nieco cięższych. A w tkaninowym temacie - prasujcie każdy brzeg przed zszyciem go na maszynie. Każdy. W ten banalny sposób najłatwiej uniknąć okropnych zagięć czy nierównych, pofalowanych podszyć, tak obrzydliwie powszechnych w na przykład, szyfonowych spódnicach. Do zrobienia perfekcyjnie pasującej, powiedzmy, marynarki, niemal niezbędna okaże się fizelina, która znacznie ułatwia ukształtowanie odzienia i utrzymuje tkaninę w miejscu. Jeśli planujesz w swojej ceracie gdziekolwiek wychodzić, już w ogóle, gdy ma to
mieć miejsce zimą, warto pomyśleć o podszewce i/lub wypełnieniu w postaci pierza. Podszewka przydaje się naturalnie również w przypadku nieco zbyt przeźroczystego jak na nasze pruderyjne osoby materiału lub w celu znacznego poprawienia komfortu noszenia czegoś z mocno chropowatą powierzchnią, jak len.

Kilka prostych metod wykończenia brzegów zewnętrznych i wewnętrznych:
Szew francuski.
-nastawiony na sporą wąskość szew zygzakowy, blisko brzegu, nadmiar materiału można po prostu uciąć
-szew francuski (http://szmaragdoweszycie.pl/jak-wykonac-szew-francuski/)
-owerlok, najprostszy i prawdopodobnie najschludniejszy sposób, ale trzeba go zwyczajnie posiadać
-taśma do obszywania brzegów, sprawdza się przy dekoltach, rękawach i innych miejscach które ściśle przylegają do ciała (taśma jest miękka, toteż łagodzi ewentualną chropowatość tkaniny), jednak mają choć niewielką szansę bycia zauważonymi od wewnątrz
-opcją absolutnie ostateczną są zygzakowe nożyce, sprawiające iż brzegi ciętej tkaniny idą w kierunku przeciwnym, niż włókna, stąd nie wystąpi prucie - to tyczy się oczywiście tylko wnętrza odzienia
-wszystkie tkaniny i dzianiny będą się pruły. Wynika to ze struktury materiału i nic nie poradzimy. Jeśli w żadnym wypadku nie jesteś w stanie podszywać brzegów - alternatyw nie jest wiele. Nie prują się tylko i wyłącznie włókniny, których włókna są ze sobą klejone tudzież złączone ciepłem, a nie tkane. Mowa o materiałach takich jak filc czy polar, ewentualnie takich z bardzo dużą ilością poliestru (włókien wiskozowych, jak rayon). Prucie wciąż będzie występować, jednak zdecydowanie mniej, brzegi wystarczy przyprasować na drugą stronę.

I dodatkowy tip na sam koniec...

Cerata niezaburzająca estetyki.
5. Lustra z reguły nie kłamią, a wyczucie estetyki nie powinno znikać wraz z przywdzianiem ceraty. I nawet nie chodzi mi teraz o dopasowanie się wizualnie pod odwzorowywaną postać,
bowiem o tym już wspominałam w poprzedniej notce. Droga cosplayerko - wyszłabyś na ulicę w spódniczce ledwo zasłaniającej Twoje kobiece rejony, z kawałeczkiem materiału zamiast normalnej koszulki? Czy tym bardziej zrobiłabyś to mając wyjątkowe "krągłości"? Potworny cellulit? Trochę samokrytyki. I szacunku do samej siebie. Oraz dla otaczających cię ludzi. To jest nieestetyczne. A Revy nawet nie ważyła stu pięćdziesięciu kilo. Ani Yoko. Zanim coś na siebie przywdziejesz, zastanów się - założyłabyś to samo na ulicę?
1. Perfect Blue
Rok wydania: 1998
Dlaczego to IMO dobry entry level: dla wielu współczesnych mangozjebów, takim typowym entry levelem jest Death Note, bo po prostu wciąga mało wymagającego widza. Ale czemu zadowalać się czymś tak przeciętnym? Moim skromnym zdaniem, Perfect Blue jest hehe perfekcyjnym tytułem do pokazania znajomym od "aaaale to przecież bajka", z racji dojrzałej tematyki, ciekawej intrygi, szybkiego tempa akcji, no i krótkiego formatu. Warto też im wspomnieć, że producenci Requiem dla Snu kupili sobie prawa do Perfect Blue tylko w celu skopiowania jednej ze scen.
Hiyowy rating: 10/10

2. Cowboy Bebop
Rok wydania: 1999
Dlaczego to IMO dobry entry level: już nieco bardziej tradycyjnie i powszechnie. Bebop to coś, co każdy łib bez zawahania okrzyknie "klasygiem!!!111" i co pewnego stopnia mogę się nawet z tym stwierdzeniem zgodzić. Nie tylko każdy powinien się po prostu z nim zapoznać, tę serię łatwo będzie się oglądało zachodniemu widzowi, z racji jej settingu oraz trudnemu do przegapienia podobieństwa do twórczości amerykańskiej, przejawiającego się nawet pod postacią soundtracku. Plus, tę bajkę można polecić niezależnie od wieku oglądającego.
Hiyowy rating: 9/10

3. Fullmetal Alchemist: Brotherhood
Rok wydania: 2009
Dlaczego to IMO dobry entry level: za moich czasów bycia newfagiem, i tę bajkę puszczano na Hyperze. stąd była częstym entry levelem. Jeśli z jakichś powodów ktoś upiera się przy rozpoczęciu od shounenów, Brotherhood jest zdecydowanie lepszym wyborem od całej reszty Narutów i innych shit tierowych Fairy Tailów. Doskonała seria do pokazania nieco młodszemu widzowi, lecz nie mniej interesująca dla praktycznie każdego targetu demograficznego; z sentymentu poleciłabym również serię pierwszą, ale… newfagi nie zrozumieją tych feelsów.
Hiyowy rating: 8/10

4. Suzumiya Haruhi no Yuutsu
Rok wydania: 2006
Dlaczego to IMO dobry entry level: jak wszyscy wiemy, Haruhi jest światowym fenomenem. Kiedyś posiadała podobny status, jakim dzisiaj poszczycić może się takie SAO czy inne Kyojiny; konwenty wypełniali grubi cosplayerzy, chyba każdy posiadał przypinkę z logiem Brygady, a Haruhi znajdowała się na większej liczbie dakimakur niż Rivaille mógłby sobie wymarzyć. Niestety, te czasy minęły, bo Haruhi zasługiwała na ten cały hype. Long story short, perfekcyjne wprowadzenie do hehe okruchów życia dla każdej nowocioty. A zamiast Lucky Stara tuż potem, zarzućcie Azumangę Daioh.
Hiyowy rating: 8/10

5. Baccano!
Rok wydania: 2007
Dlaczego to IMO dobry entry level: pierwotnie była tu Durarara!!, jednakże bardzo szybko przypomniałam sobie o jednym z najbardziej rakowych fandomów (Durarary właśnie) i zdecydowałam się jednak na Baccano! Po raz kolejny, Ameryka, coś łatwego do pojęcia przez głupiego gajina, a do tego to słodkie szaleństwo, trochę ekscytującej krwi, wszyscy lubimy krew (ale nie taką jak w Mirai Nikki), pościgów i wybuchów, świetnej animacji, no i postacie których nie sposób nie pokochać. A jak już złamiemy lody i uodpornimy się na okropne fandomy, możemy zapodać sobie też DRRR.
Hiyowy rating: 8/10

6. Nana
Rok wydania: 2006
Dlaczego to IMO dobry entry level: dojrzalsza część potencjalnej widowni z pewnością doceni tak doskonałe okruchy życia, z mistrzowsko wplecionymi wątkami dramatycznymi i nieszablonowym romansem. Plus, dzięki Nanie możemy otrzymać zgrabne wprowadzenie do specyficznego, japońskiego szołbiznesu, który seria pokazuje nam od kuchni. A jak chcecie gdzieś płakać, to proszę tutaj, a nie przy Angel Beats czy, o zgrozo, Elfiej Pieśni. Warto natomiast obejrzeć też Paradise Kiss, inną ekranizację twórczości naszej nieocenionej pani Yazawy.
Hiyowy rating: 8/10

7. Steins;Gate
Rok wydania: 2010
Dlaczego to IMO dobry entry level: fizyka, trochę naukowego bełkotu, ale przede wszystkim, mnóstwo plottwistów i wyjątkowo wciągająca fabuła z dobrze wyważonym pacingiem, dzięki czemu przy Gejtach zwyczajnie nie da się nudzić, tym bardziej będąc newfagiem. To także wylęgarnia potencjalnych ulubionych bohaterów, to ta bajka, na której punkcie można mieć nawet lekką obsesję, ale to nieważne, bo obsesyjne uczucie do wszystkiego, co nie jest edgy gównem tudzież tasiemcowym shounenem jest w porządku, szczególnie jeszcze za czasów bycia nowociotą.
Hiyowy rating: 8/10

8. Sakamichi no Apollon
Rok wydania: 2012
Dlaczego to IMO dobry entry level: entry levelowym romansem zazwyczaj jest Toradora, którą pierwotnie planowałam nawet tu umieścić. Niemniej jednak, po przemyśleniu sprawy - czemu zachęcać do zaczynania od przeciętniaków, kiedy można rozpocząć z czymś tak wspaniałym jak Apollon. Spokojny klimat, brak większych odnośników do japońskiej popkultury (które mogłyby zostać niezrozumiane przez new faga), nieautystyczni bohaterowie, fantastyczna reżyseria, czyli wręcz idealny wstęp do wyrobienia sobie god tierowego gustu w dziedzinie okruchów życia.
Hiyowy rating: 8/10

9. Redline 
Rok wydania: 2009
Dlaczego to IMO dobry entry level: kto powiedział, że trzeba zacząć od jakiejś wyjątkowo ambitnej czy wzruszającej bajki? Wyścigi, kolory, gama świetnych postaci, najlepsza oprawa graficzna w dziejach. To może i nie jest thriller psychologiczny pokroju Redline, ale zapewnia nieopisany endżojment i jest jednym z tych filmów, który da się oglądać w gronie znajomych więcej niż raz. Lub więcej niż pięć razy. Po raz kolejny, bajka wyjątkowo przystępna dla widza jeszcze nieprzystosowanego do specyfiki japońskiej animacji, z racji podobieństw to kina zachodniego.
Hiyowy rating: 8/10

10. Fate/Zero
Rok wydania: 2011
Dlaczego to IMO dobry entry level: kolejna seria stanowiąca po prostu fantastyczną (pun, once again, intended) rozrywkę, tym razem na nieco dłuższą metę. Znów możemy pokazać jak piękne wizualnie potrafią być te chińskie bajki. Tym jednak razem jesteśmy w stanie zachęcić naszego potencjalnego mangozjeba do zapoznania się z resztą uniwersum i wprowadzić ich we wspaniały świat visual nowelek, na co mogą być chętni wciąż odczuwając fun po Fate/Zero. Oczywiście, najlepiej od razu odradzić oglądanie starej bajki od Deena i podesłać torrenta z grą.
Hiyowy rating: 8/10

PS Chyba nie muszę powtarzać jak bardzo subiektywnym wyborem są powyższe tytuły. Aby zachować choć minimalny obiektywizm, pomocy udzielił mi pewien nieoceniony ekspert, któremu wszyscy jesteśmy oczywiście za to wdzięczni.
Szczerze mówiąc, planowałam zrobić takie ogólnikowe first impressions z tego sezonu. Problem polega tylko na tym, że nadrobiłam wszystko do najnowszych odcinków przedwczoraj, gdy praktycznie wszystko znajduje się już na (prawie) półmetku. Czemu by więc nie wyruszyć na nostalgiczną przygodę i wrócić do starych, dobrych półmetków sezonowych? Tym razem, w wersji zwięzłej i przystępnej, jak wszyscy lubimy. Może poczujecie jakąś inspirację do oglądania czegoś z poniższych, a oprócz tego, we wrześniowym podsumowaniu łatwiej będzie porównać wszelkie zmiany.

PS To tylko ja, czy ten sezon jest naprawdę tak generalnie brzydki wizualnie i ubogi w dobre openingi/endingi.

PS2 Czego znowu nie oglądam, a bardzo powinnam?

PS3 Dwa skriny są ze streama, bo ogarnęłam, że zapomniałam ich zrobić już po usunięciu odcinka z dysku i tylko to mi zostało, przewiduję specjalne nagrody po odgadnięciu które to skriny.

20. Ranpo Kitan: Game of Laplace
Progres: 6/...
Pros: w swojej nieopisanej głupocie, to jest jeszcze bardzie niemożliwie do określenia zabawne
Cons: absolutnie wszystko, prócz openingu i endingu
Hiyowa rekomendacja: dla spragnionych śmiesznego edgy gówna

19. Monster Musume no Iru Nichijou
Progres: 5/12
Pros: yyy animacja
Cons: to jest nieśmieszne, sztampowe, przewidywalne, irytujące, powtarzalne i zwyczajnie nudne
Hiyowa rekomendacja: dla fetyszystów z gównogustem
18. Arslan Senki TV
Progres: 18/24
Pros: już chyba nic, może ładny ending
Cons: wszystko, poczynając na bezsensownych śmierciach, poprzez paskudne 3G, kończąc tuż po irytujących postaciach
Hiyowa rekomendacja: brak
17. God Eater
Progres: 4/13
Pros: soundtrack, relatywnie ładne tła
Cons: rozwlekanie nieistotnych wątków na kilka odcinków, …wolny pacing (czołgający się), strasznie nachalny fanserwis, jak na ufotable, wyjątkowo słaba animacja, mnóstwo CGI, proste tła, wyblakła kolorystyka i dość brzydkie chara designy
Hiyowa rekomendacja: brak

16. Fate/kaleid liner Prisma Illya 2wei Herz!
Progres: 3/10
Pros: niezłe żarty sytuacyjne, tona nawiązań do reszty uniwersum (pewnie ładne walki, chociaż dotychczas żadnej nie było)
Cons: yuri fanserwis dla pedofili, który mi osobiście odbiera jakąkolwiek przyjemność z, skądinąd, całkiem zabawnego seansu
Hiyowa rekomendacja: dla fanów poprzednich sezonów

15. Shimoneta
Progres: 6/12
Pros: śmieszkowy zamysł fabularny, niektóre gagi
Cons: wszystko fajnie, tylko mnie to nie bawi, a często raczej brzydzi (pomimo bycia wyjątkowo tolerancyjną w kwestii niewybrednych żartów)
Hiyowa rekomendacja: no niby można picknąć, jeśli kogoś to bawi

14. Aoharu x Kikanjuu
Progres: 6/12
Pros: snuję dziwny endżojment z seansu, sama nie wiem czemu, lekkie toto w odbiorze
Cons: irytująca protagonistka, przesadny dramatyzm
Hiyowa rekomendacja: z braku laku można obejrzeć
13. Charlotte
Progres: 6/13
Pros: schludna animacja i ładne chara designy (choć jak na P.A. Works i tak słabo, porównajcie to chociażby do Asukary), genialny pierwszy odcinek, opening
Cons: zmarnowany potencjał protaga, Drama™is coming
Hiyowa rekomendacja: póki co, dla Keyfagów pewnie za mało smutno, a dla reszty… przesadnie dramatyczne toto

12. Ore Monogatari!!
Progres: 18/24
Pros: oborzejakietosłodkie.jpg
Cons: im dalej w las, tym bardziej te podchody głównej dwójki zaczynają być irytujące i ma się im ochotę przyłożyć
Hiyowa rekomendacja: komuś z niskimi wymaganiami do romansideł na pewno się ogromnie spodoba

11. Junjou Romantica 3
Progres: 5/12
Pros: wincyj pedałów yay
Cons: jak zwykle, yaoi hands i ogólnie brzydkie chara designy
Hiyowa rekomendacja: nie wiem czy fankom poprzednich serii w ogóle trzeba przypominać o trzeciej
10. Akagami no Shirayuki-hime
Progres: 6/12
Pros: sympatyczna protagonistka, całkiem ładna grafika, sporo niezobowiązującego endżojmentu
Cons: potwornie nierówny pacing, raz wszystko dzieje się zdecydowanie za szybko, raz ciągną coś cały odcinek, naiwni bohaterowie
Hiyowa rekomendacja: nieco lepsze to od Ore Monogatari!!, w sumie dość przyzwoity romans z nieco hermetycznym humorem, w tym sezonie chyba najlepszy, ale poważnie nie ma nic innego

9. Rokka no Yuusha
Progres: 6/12
Pros: KRÓLICZA KSIĘŻNICZKA (wszyscy nią skrycie jesteśmy), fantastyczny odcinek piąty, nieskomplikowana, ale logiczna linia fabularna, generalnie znośne postacie, które czasem nawet nie zachowują się bezsensownie, ogólnie niezła przygodówka fantasy i już
Cons: pełno CGI, głupie chara designy, protag jest typowym protagiem z tym, że relatywnie przydatnym (ale równie naiwnym co każdy inny MC)
Hiyowa rekomendacja: zaskakująco dobra rozrywka, spodoba się albo nie, polecam sprawdzić

8. Durarara!!x2 Ten
Progres: 6/12
Pros: no wincyj DRRR no
Cons: …ale imho to najsłabszy dotychczasowy sezon, nie dzieje się nic ciekawego, humor jakby umarł, za dużo patosu, za mało absurdu i szaleństwa pierwszej serii i przede wszystkim, to jest tak cholernie brzydkie, że wszystkie poprzednie odcinki wydają się piękne niczym zachód słońca na Santorini
Hiyowa rekomendacja: that said, fandom DRRR zeżarłby wszystko co im rzucą, więc wszyscy oglądają

7. Working!!!
Progres: 6/13
Pros: wy już wiecie co, no nie
Cons: nieporadność wiadomo-których-postaci jest czasem aż frustrująca
Hiyowa rekomendacja: obviously must watch dla fanów uniwersum, chociaż Workinga chyba nie da się nie lubić

6. Gangsta.
Progres: 6/12
Pros: w miarę realistyczne przedstawienie realiów mafii, niemożliwi do niepolubienia protagoniści, catchy opening, fajny soundtrack, nieskomplikowane i przyjemne
Cons: czasem 3deep5me i przede wszystkim, bije oszczędnością z każdego kąta, strasznie brzydka animacja
Hiyowa rekomendacja: da się obejrzeć, endżojuję umiarkowanie

5. Shokugeki no Souma
Progres: 17/24
Pros: wiele razy już polecałam wam Shokugeki, zresztą jest na tyle popularne, że pewnie i tak oglądacie
Cons: odcinki o robieniu kaarage były wyjątkowo nudne
Hiyowa rekomendacja: jest


4. Prison School
Progres: 5/12
Pros: chryste panie, jakie to jest genialnie śmieszne, MonMusu, tak się robi bajki o cyckach
Cons: czasem przydałby się jakiś bardziej podniosły soundtrack, byłoby jeszcze śmieszniej (jak w Shokugeki, Staff umiał przy jednym, więc czemu nie przy tym)
Hiyowa rekomendacja: jak najbardziej (chyba, że jesteście jakoś skrajnie pruderyjni tudzież wasza ulubiona bajka w tym sezonie to MonMusu)

3. Non Non Biyori Repeat
Progres: 6/12
Pros: nie lubicie moedziewczynek? Non Non Biyori na pewno polubicie, tutaj nawet wyprawa do sklepu z cukierkami jest genialnym i ekscytującym odcinkiem, obfitującym w momenty zarówno urocze, jak i zabawne, nyan passu!
Cons: wychodzi tylko jeden odcinek tygodniowo
Hiyowa rekomendacja: o tak

2. Gakkou Gurashi!
Progres: 5/12
Pros: hehe szkolne życie hehe
Cons: oprócz pierwszego odcinka, dość słaby soundtrack (lub jego prawie zupełny brak)
Hiyowa rekomendacja: hehehe
1. Gatchaman Crowds Insight
Progres: 6/12
Pros: ludzie, to są Gatchamany, ten soundtrack (zachowano kilka starych utworów, ale progresywnie dodają też nowe), ci bohaterowie, te plottwisty, szaleństwo, kolorystyka, chara designy, Hajime-ssu, serio, serio trzeba tłumaczyć
Cons: kolorystyka Gel-chan jest straszna, poważnie
Hiyowa rekomendacja: jeśli nie oglądaliście pierwszego sezonu, to zdążycie to zrobić w jeden dzień (potwierdzone w praktyce), cała reszta wiernych fanów czekających od dwóch lat (jak ja sama) na pewno od dawna już ogląda
1. Cowboy Bebop
Rok wydania:  1998
Kompozytor/autor: Yoko Kanno
Gatunki muzyczne: jazz, rock; sporo utworów jest inspirowana istniejącą już wcześniej twórczością, czerpią z muzyki amerykańskiej lat 30-50, czasem zapożyczając nawet całe tytuły
Przeważające instrumenty: pianino, perkusja, kontrabas, instrumenty dęte każdej maści, wiele utworów z wokalem
Utwory warte specjalnej uwagi: Green Bird, Call me Call me, Tank! (opening), Rush, Waltz for Zizi, Rain, Words That We Couldn't Say, The Real Folks Blues (ending), Farewell Blues i tak dalej, i tak dalej
2. Shoujo Kakumei Utena
Rok wydania: 1997
Kompozytor/autor:  J.A Seazer (utwory chóralne) i Shinkichi Mitsumune (cała reszta)
Gatunki muzyczne: muzyka teatralna, chóralna, orkiestralna, klasyczna, rock, słychać jazzowe nawiązania; każdy pojedynek oferuje nowy, chóralny utwór, którego słowa luźno nawiązują do obecnych wydarzeń w serii
Przeważające instrumenty: skrzypce, pianino, wiolonczela, wiele instrumentów dętych
Utwory warte specjalnej uwagi: Shoujo Kakumei, Sono Kanojo no Higeki, Mienai Bara, Shi no Aphrodite, Hikarisasu Niwa, Zettai Unmei Mokushiroku

3. Fantastic Children
Rok wydania: 2004
Kompozytor/autor:  Kouji Ueno
Gatunki muzyczne: filmowa muzyka instrumentala, opening w wersji instrumentalnej pojawia się również w tle w trakcie trwania serii
Przeważające instrumenty: pianino, skrzypce, kontrabas, klarnet
Utwory warte specjalnej uwagi: Mizu no Madamori (ending śpiewany przez niemożliwą do opisania Origę), Belfore no Kodomo-tachi, Jikuu no Igami, Itoshi no Tina… soundtrack jest bardzo zwięzły, ale niezwykle spójny i w swojej prostocie, absolutnie klimatyczny oraz po prostu przepiękny
4. Tsubasa Chronicle
Rok wydania: 2005
Kompozytor:  Yuki Kajiura
Gatunki muzyczne: muzyka orkiestralna, chóralna, kilka utworów z wokalem śpiewanych przez seiyuu
Przeważające instrumenty: cała orkiestra, aczkolwiek w przeważaniu skrzypce i inne instrumenty smyczkowe
Utwory warte specjalnej uwagi: I Talk to the Rain, Ring Your Song, Ship of Fools, Break the Sword of Justice, You Shall Overcome, Darkness Come, You Are My Love, A Song of Storm and Fire, Hear our Prayer
5. Hellsing Ultimate
Rok wydania: 2006
Kompozytor:  Hayato Matsuo
Gatunki muzyczne: muzyka orkiestralna (swoją drogą, w wykonaniu Warszawskiej Orkiestry Symfonicznej!), chóralna, klasyczna, rock, sporo elektryki
Przeważające instrumenty: brak konkretnych, poważnie, panuje absolutny miszmasz, kilka utworów z tekstem
Utwory warte specjalnej uwagi: Inu no Koku, Akuma Stocking, Die Fledermaus, Dead Zone, Gradus Vita, Apocalypse now!, Magnolia (szósty ending)
6. Fate/Stay Night (2006)
Rok wydania: 2006
Kompozytor: Kenji Kawai
Gatunki muzyczne: muzyka orkiestralna, chóralna, klasyczna (własna interpretacja Lacrimosy z Requiem Mozarta)
Przeważające instrumenty: skrzypce, harfa i pianino
Utwory warte specjalnej uwagi: Eirei Chinkon (czyli ich brand new Lacrimosa), Eiyuu Ou, Fuyu no Yousei, Fuyuki Enkei, Keiyaku, Kishi Ou no Hokori, Kuchi ta Kettou, La Sola, Majutsushi, Disillusion (opening będący remixem oryginalnego This Illusion z nowelki, śpiewany przez inną piosenkarkę)
7. Zankyou no Terror
Rok wydania: 2014
Kompozytor:  Yoko Kanno
Gatunki muzyczne: elementy muzyki elektronicznej, w których słychać również jazzowe inspiracje, "czysty" jazz, muzyka klasyczna, coś w stylu indie popu z wokalem, dupstep
Przeważające instrumenty: pianino, gitara akustyczna,
Utwory warte specjalnej uwagi: Fugl, Von, Hanna, Walt, Is, 22, Bless, Trigger (opening w wykonaniu Galileo Galilei), Dare ka, Umi wo (ending w wykonaniu Aimer) - nie sposób nie wspomnieć; muzyka w tej serii jest tak klimatyczna, że jest się w stanie nawet przymknąć oko na głupotę samej bajki

8. Baccano!
Rok wydania: 2007
Kompozytor: Makoto Yoshimori (z wykorzystaniem paru kompozycji Chopina)
Gatunki muzyczne: amerykański jazz, niczym z lat 30!, słychać też miejscami lekkie inspiracje country, oraz ogólnie amerykańską muzyką z tamtych lat
Przeważające instrumenty: saksofon, wiolonczela, perkusja, pianino, puzon, trąbka
Utwory warte specjalnej uwagi: Guns & Roses (opening, oczywiście), Ikareta Kairaku no Tame ni, Abikyoukan no Kurutta Butai, Utakata no Inori, Owaru Koto no Nai Kaidan

9. Nana
Rok wydania: 2006
Kompozytor: Tomoki Hasegawa
Gatunki muzyczne: j-rock, j-pop, muzyka klasyczna
Przeważające instrumenty: pianino, harfa, cymbałki, gitara elektryczna i akustyczna, perkusja, mnóstwo utworów z wokalem
Utwory warte specjalnej uwagi: Koi Suru Hachi, Daimoo-sama no Odemashi, Hitori Heya no Naka de, Kizutsuite mo, Nee Nana, Hitori no Yume, A little Pain (jeden z utworów Trapnest), Rose (opening), Shadow of Love (śpiewane przez seiyuu Reiry), Wish (drugi opening i jeden z utworów Trapnest)
10. Cossette no Shouzou
Rok wydania: 2004
Kompozytor: Yuki Kajiura
Gatunki muzyczne: muzyka klasyczna, z twistami w postaci dodatków gitary elektrycznej, perkusji etc, chóralna, słychać inspirację twórczością średniowieczną
Przeważające instrumenty: pianino, wiolonczela, skrzypce, gitara elektryczna, dzwonki, tamburyny, perkusja
Utwory warte specjalnej uwagi: Silent Ceremony, Fake Jewel, A Prophet's Dream, Leave me Cold, Houseki (śpiewane przez seiyuu Cossette, Marikę Inoue), Unhallowed, Love Pain, Moonflower


Specjalnie wyróżnienia (wybaczcie, nie potrafię się ograniczyć do marnej dziesiątki):
-Ghost in the Shell
-Noein
-Nodame Cantabile
-Sakamichi no Apollon
-Samurai Champloo
-Trigun
-Michiko to Hatchin

Wiem, że mówię to co sezon, serio. Tym razem tak ostatecznie - jakim cudem to tak zleciało? Jest cholerny czerwiec. Albo już nawet lipiec, to zależy. Pewnie wychodzą nowe bajki, obiecany sezon letni, na który czekam już chyba od zimy, odkąd zaczęli przydzielać seriom daty. Nawet nie wiem czego nie mogę się doczekać bardziej, więcej mojej Renge, Hajime-ssu, Popury czy waifu Kyouko. W sumie to tymczasowo nieistotne. Zaczyna się dobry sezon, ale i zakończył całkiem przyzwoity. Szczerze powiedziawszy, nie angażowałam się weń specjalnie, skupiłam się na nadrabianiu backlogu i uczeniu się do egzaminów (swoją drogą, poszły bardzo dobrze. może nie czeka mnie kasa w Tesco, a pozycja menadżera?), nawet nie tknęłam bajek którymi żyły internety, ale czy coś mnie ominęło? Piję głównie do Owari no Seraph i DanMachi, choć z drugiej strony, zbawiania anime przez Ninja Slayer też śledzę. Udało mi się natomiast zredukować ilość bajek niemających szansy do mnie trafić, przez co pozostałam z wyjątkowo niewieloma skrajnie tragicznymi tytułami. To może przejdźmy w końcu do rzeczy, shall we?

A, i pewnie natrafią się jakieś niewielkie spoilery. Sorry not sorry. Ostrzegam.

Ameiro Cocoa - wiecie, o czym jest to anime? No ja też nie. Nie. Poważnie. Jestem bardzo, ale to bardzo poważna. Dlaczego? Kto to stworzył i w jakim celu? Posłuchajcie. Jest sobie kawiarenka. Pracuje w niej blondasek, barista wyglądający jak Mio Takano i właściciel. Właściciel pojawia się w pierwszym i ostatnim odcinku, więc właściwie nietrudno zapomnieć o jego istnieniu, bo ma zerowy tryb na fab… Przebieg wydarzeń. No więc pracują sobie. Do ich klientów zalicza się jakiś rudy chłopak i czarnowłosy mruk. Mruk upodobał sobie obrażanie blondaska. Twierdzi, że ma go w głębokim poważaniu, jednak ciągle go zaczepia. Brzmi jak typowy wstęp do yaoi, co? No właśnie nie. Generalnie to pomiędzy bohaterami jest zero interakcji, nie mówiąc już o jakiejkolwiek "chemii". I tak przez dziesięć odcinków mruk coś mówi, a blondas się obraża i zastanawia czemu. W bodajże jedenastym, mruka nie ma, toteż blondas postanawia iść na jego uczelnię, ale wtedy mruk wraca i spotykają się przed kawiarnią. Taki gigantyczny cliffhanger pozostawia nas w oczekiwaniu na cały tydzień. Gdy już doczekaliśmy się premiery, mogliśmy posłuchać najsztywniejszej i najmniej na miejscu konwersacji jaką moglibyśmy sobie wyobrazić. Mruk stwierdza, że jednak nie ma nic złego w nieposiadaniu dumy, daje blondaskowi jakiegoś bohomaza, twierdząc, iż to jego portret, po czym zjawia się właściciel w sparklującym, granatowym garniturze i krzyczy coś o młodości i mądrości. I koniec. Każdy odcinek rozpoczyna się openingiem, będącym sekwencją bohaterów idących, ewidentnie w zapętleniu, czemu akompaniuje "kimi wa rainy day" powtórzone kilka razy. Potem przez półtora minuty obserwujemy szkaradne, krzywe mordy bohaterów i koniec na urwanej klatce. Nie mam puenty. Nie umiem.



Hiyowy rating: 0/10

Ansatsu Kyoushitsu - survivale są głupie. To w końcu edgy bajki, przy nich nie da się inaczej. A co gdyby wyjąć z nich tę krawędziowość i zastąpić… rozterkami na temat dorastania? Połączenie przystępnego humoru, bardzo ładnych okruchów życia i w końcu ździebka akcji w Ansatsu ma szansę trafić do niezwykle szerokiego grona odbiorców, nie ograniczając się do żadnego z targetów demograficznych, pomimo, z racji magazynu wydającego mangę, bycia określanym jako shounen. Nietrudno mi zrozumieć jego fenomen; najsilniejszą stroną tej serii jest jej umiejętność sprawienia, aby widz sympatyzował się z postaciami, budząc wobec nich nieograniczone pokłady empatii i zwyczajnej sympatii. Poważnie, nawet wiedząc o zapowiedzi drugiego sezonu na jesień, jakoś smutno było mi się rozstać z bohaterami. Naprawdę przyjemna bajka.
Our precious boy is blushing <3

Hiyowy rating: 7/10

Danna ga Nani wo Itteru ka Wakaranai Ken 2 Sure-me - czy tylko mi się wydaje, czy ten sezon był jakiś bardziej… poważny? T trochę za duże słowo, jednakże czegoś mu brakowało. Postacie nieco wydoroślały, lecz przy okazji wysechł też nieco humor, co podobało mi się znacznie mniej. Naturalnie, must watch dla wszystkich fanów serii pierwszej, wciąż jest na zmianę uroczo i zabawnie, aczkolwiek osobiście odczuwam spory niedosyt.

Hiyowy rating: 6/10

Diamond no Ace: Second Season - generalnie to nie lubię sportówek. Nie cierpię tasiemców. Jednak Diamond no Ace nie da się nie lubić. Zaskakujące wyniki meczy, gigantyczny zestaw bohaterów, z czego każdy faktycznie jest człowiekiem z własną historią, dzięki czemu umiemy zrozumieć każdego z nich, no i wiele, wiele odcinków. Pierwsza seria posiadała ich siedemdziesiąt pięć, druga pewnie też skończy się nieszybko. Nie widzę sensu w rozpisywaniu się na jej temat w tym momencie, gdy tyle jeszcze do przejścia; pomimo mnóstwa retrospekcji na początku, zdecydowanie warto przebrnąć przez kilka pierwszych odcinków, bo potem robi się ciekawiej, niż kiedykolwiek wcześniej.


Fate/Stay Night: Unlimited Blade Works 2015 - a więc mój ulubiony route, jego adaptacja w sumie, zaczyna poważnie dobiegać końca. Myśleliście, że poprzedni sezon był nudnawy? To mieliście rację, ale ten niewiele go pod tym względem wyprzedza. Generalnie to chyba nie muszę opowiadać o czym są Fejty i tak dalej. Przechodząc więc prosto do konkluzji: ignorujcie dialogi, słuchajcie sobie muzyki i obserwujcie tę przepiękną animację, a będziecie endżojować. Niby czytałam nowelkę eony temu, ale nie pamiętam by wynikło z nich tyle idiotycznych przemyśleń i przeciąganych w nieskończoność pojedynków. Walka z Archerem była dla mnie bardziej bolesna od seansu Code Geassa. Spójrzmy prawdzie w oczy, czekaliśmy na jedno. Delfiny. To znaczy, scenę przekazywania many. Jak się skończyło, też naprawdę nie muszę przypominać. Nie chcę. Poziom głupoty wzrastał. Then episode 12 happened. Było trochę smutno, trochę jak podczas doktora Gilgamesha i flashbacków Ilyi. Będąc ścisłą, znowu było smutno na siłę. Rozumiem, że skoro wszyscy i tak wiedzą, że Saber zniknie, trzeba troszkę podrasować tę samą scenę, którą widzieliśmy wiele razy. Nie narzekam, szczerze powiedziawszy, wyszło ślicznie. Ładna ścieżka dźwiękowa, jezioro, błyskotki. No właśnie, ścieżka dźwiękowa. Fukasawa Hideyuki odpowiedzialny za soundtrack stworzył naprawdę fantastyczny zbiór zróżnicowanych utworów, wprost perfekcyjnie pasujących do niemal nieskazitelnego obrazu. Niemal, bo i pozornie nielimitowany budżet ufotable troszkę się wyczerpał w ostatnich epizodach; Shirou podczas pojedynku z Gilgameshem przypominał nieco z twarzy gremlina, a nos Rin pod koniec nałogowo znikał, za to sakug oczywiście nie brakowało do ostatniej minuty. Te dwa prawie perfekcyjne elementy połączono jednak w już niezaprzeczalnie idealną jedność w postaci openingu. Uwielbiam Aimer, a i tym razem jej przecudna barwa głosu nie zawodzi. Brave Shine ma nie tylko ciekawie ujęcia kamery i zapierające dech w mojej płaskiej klatce piersiowej widoki, ale również zdecydowanie najlepszą piosenkę w tym sezonie. Wszystko fajnie, 7/10 jak sądziłam od początku.

But then
An episode
THE episode
Przeżyjmy to jeszcze raz.

dlaczego Londyn
co się stało
czy to ma być jakiś filler
może pomyliłam bajki
choć w sumie to najładniejszy Londyn jaki w życiu widziałam
bezkucykowa Rin 0/10 why would u do dis to her
kto to wpuścił jeszcze Luvię idę wyłączyć ten odcin-
I'm sorry I doubted you, ufotable, take all my money
czy to dorosły Waver
idę zmienić spodnie
you've got my 11/10 guys thank you for everything
Złote Cytaty Shirou - 2015 edition:
"Just because you're right, doesn't mean you're correct"
"It doesn't matter that it's [my wish] fake."
"My life has never needed meaning"
"You're a one-trick pony, just like me!"

I najpiękniejszy cytat od najpiękniejszej dziewczynki:
"I'll make sure he doesn't end up as a twisted jerk like you" 

We know. And it's called cancer.
Smutna scena z Saber nr 3
Archer natomiast zostaje tą dziewczynką w haremie, która nie jest główną
bohaterką, więc z niełaski scenariusza nie ma szans, ale i tak gambarimasu.
PS
Ten człowiek znęca się nad twoją przyjaciółką, a jego siostrą.
Próbował cię zgwałcić. Faktycznie wisisz mu przeprosiny.
Hiyowy rating: 8/10 (for Waver and for life!!!!!!!1111)

Gintama 3 (?) - mam wrażenie, że zanim nastąpił, coś jeszcze się w najnowszej Gintamie działo. But guys. Gender bender arc. Sadaharu jako cholerny jednorożec, dziewczęta Yoshiwary niczym yakuza, porażająca zmiana Shinpachiego, no i ta Kagura. Arc może i koncentrował się głównie na Kyubei i jej dylematach, swoją drogą, fantastycznie przedstawionych, ale wszyscy i tak oglądaliśmy go z innych powodów. Powodów widocznych poniżej. Nie mam co być poważnym, w końcu to Gintama. Fanom uniwersum na pewno nie muszę przypominać o nowej serii, całej reszcie tak czy siak polecam zapoznać się z poprzednimi seriami. Ale o tym już chyba wystarczająco wiele razy mówiłam. 

Jedno z wielu OTP 5ever tej bajki i sezonu.
Natomiast tu Tsukuyo jako alfons i Kagura-chan jako jej pracownica.
Od lewej: Okita, Hijikata i goryl.
Hibike! Euphonium - pamiętacie 2009? To wtedy KyoAni wypuściło w świat Kejona i nic już nigdy nie było takie samo, nie tylko dla samego studia, które od tego czasu ma na sobie łatkę "tych co zrobili Kejona i od tego czasu wszyscy w ich bajkach mają takie same twarze" (co, notabene, jest nie tylko bullshitem, ale i mocno niesprawiedliwe, wszakże od początku istnienia wypuszczali i wciąż wypuszczają wiele bardzo dobrych bajek). To właśnie Kejon zapoczątkował erę moebajek. Nie żeby wcześniej nie istniały; Hidamari Sketch po raz pierwszy zekranizowano w 2007, a fantastyczna Azumanga Daioh, jakby na to nie patrzeć, również traktująca o słodkich dziewczynkach robiących słodkie rzeczy, ujrzała światło dziennie już w 2002. Ten przydługi wstęp miał na celu zobrazować oczekiwania, z jakimi mierzyło się Hibike jeszcze przed premierą; KyoAni znowu robi bajkę o grających dziewczynkach. Pewnie znowu otrzymamy przeciętniaka ze zdecydowanie zbyt dobrą grafiką. O w jakim byliśmy błędzie! Asuka to tutaj najlepsza, a nie najgorsza dziewczynka, główna bohaterka bynajmniej nie ma autyzmu, a muzykę traktuje się na poważnie. Bardzo poważnie. Zamiast lekkodusznej komedii, otrzymaliśmy jedne z najlepszych okruchów życia widzianych przeze mnie w tym roku i kolejną serię muzyczną w szeregu moich ponadczasowych ulubieńców. Muzyka jest tutaj niemal kolejną z bohaterek; otrzymujemy realistyczny wgląd na proces jej tworzenia przez ludzi z mniejszą lub większą pasją. Nietrudno jest sympatyzować się z postaciami; każdy kto kiedykolwiek nie tylko próbował podjąć się gry na instrumencie, lecz próbował osiągnąć cokolwiek, doskonale zrozumie frustrację Kumiko wspaniale pokazaną poprzez równie piękny bieg przez miasto w jednym z końcowych odcinków, gdy nie zauważała rezultatów, pomimo ogromu pracy i chęci. Mało tego, postacie są gronem tak zróżnicowanym, acz wciąż świetnie prowadzonym, iż ich codzienne perypetie są bardziej pasjonujące od niejednej bajki z pościgami i wybuchami. Widz po prostu ma ochotę obejrzeć kolejny odcinek, aby dowiedzieć się jak potoczą się ich losy, bo sami bohaterowie sobą nie odrzucają. W całej tej bajce istnieje tylko jedna irytująca bohaterka! Jedna! Last but not least: znajomość Kumiko i Reiny. Tak, to fanserwis, ale wszyscy shipowaliśmy. Prawdopodobnie jedyną wadą, choć to raczej za duże słowo, jest, definitywnie słabsza od reszty dobytku KyoAni, grafika. Sakug nam nie szczędzono, natomiast bogactwo detali czy szczegółowość nawet w rysowaniu tłumu, z czego słynne jest studio, raczej nie zachwyca. Za to w obliczu finalnego występu, nieopisanie pasjonującego i emocjonującego - nie mogłabym dbać mniej. Kibicowaliście kiedyś narysowanym dziewczynkom? Ja kazałam trzymać kciuki mojemu kotu. Gdy zauważyłam, że ich nie ma, po prostu złapałam go za łapę. Warto było, nawet pomimo ran bojowych. Rekomendacja to chyba tylko formalność. 
Widzicie tego uroczego chłopca z blushem? To Taki-sensei. Gardzi Tobą i
Twoją słabą grą. Jego chabrowe oczy i czarne loczki jeszcze będą Ci się śniły
po nocach.
Hiyowy rating: 8/10

Jojo's Bizarre Adventure: Stardust Crusaders 2 - nie zapowiedzieli DiU. Pierwszych Crusadersów jakoś endżojowałam. Może ta durna cenzura, schematyczność, mnóstwo głupich rozwiązań fabularnych (i.e. Jotaro wszystkich ratuje), ale w sumie fajnie się to oglądało. Nawet pierwszy cour tego był jakoś mniej durny. Najciekawszą walką była bodaj Iggy vs Pet Shop, w każdym razie trzymała w napięciu znacznie bardziej, niźli superpotężny wampir decydujący się na użycie sztyletów pomimo posiadania superpotężnej mocy zatrzymywania czasu. Podczas tych kilku ostatnich odcinków, idiotyzm niemal wyszedł z ekranu i uderzył mnie w twarz. Najkrócej ujmując:
-sekunda trwająca dobre półtora minuty, podczas sekundy Jotaro potrafił wygłosić swój cały bełkot
-Jotaro robiący wszystko
-manga pod czapką ratująca życie
>mam dosłownie kilka sekund zanim Dio się zregeneruje
>powiszę sobie na znaku sklepowym
-duch Josepha
-dżołki Josepha
>wiesz, czemu przegrałeś, Dio?
>*n-no na pewno teraz Jotaro nam wyjaśni czemu jest takim koksem*
>bo mnie wkurzyłeś
Ale wiecie dlaczego czara została przelana?
Nie zapowiedzieli DiU.

Blondyn ze znakiem drogowym.
Ok, ten opening podniósł ocenę o oczko. Poważnie.
Nic niewnosząca Wzruszająca scena z ostatniego odcinka.
 Hiyowy rating: 6/10

Kekkai Sensen - oto powód przeciągania publikacji tej notatki do dnia dzisiejszego. Znaczy, nie licząc mojego wyjazdu. Niemniej jednak, czekałam na ostatni odcinek, który nigdy się dotychczas nie pojawił i nikt w sumie nie wie kiedy ta okazja nadejdzie. I, szczerze powiedziawszy, nawet nie wiem co o tej bajce myśleć. Nie była zła, jedna z lepiej wyreżyserowanych serii sezonu, poziom trzymał jazzowy soundtrack i niepowtarzalny klimat. I… to właściwie tyle. Nie zrewatchowałabym. Może po prostu napiszę o Kekkai Sensen w podsumowaniu kolejnego sezonu. Albo w first impressions.

Tła bywały naprawdę zachwycające, pomimo dość przeciętnej animacji.

Hiyowy rating: 6/10

Kuroko no Basket 3 - Kurobasu już dawno przestało być fajne. Już dawno o tym mówiłam. Obejrzyjcie sobie Ping Ponga albo Cross Game. Koszykówka jest najwyraźniej za nudna, aby zrobić o niej jednocześnie interesującą, logiczną i realistyczną bajkę.




Mało tu quality tego sezonu, także specjalnie dla was.
I trochę płonących piłek.
Rather stupidity past stupidity.
Hiyowy rating: 3/10

Mikagura Gakuen Kumikyoku - szkolne kluby, trochę walk z dziwnymi, średnio możliwymi do opisania supermocami, wyjątkowo sztampowi bohaterowie, mnóstwo paskudnej animacji, niezbyt interesującego rozwoju "fabularnego" i jeszcze cięższe do objęcia umysłem zakończenie - tego nie uratowałaby nawet dobra obsada seiyuu i w gruncie rzeczy, dość sympatyczna główna bohaterka. Taki przeciętniak, który pojawia się w każdym sezonie, ale nikt nigdy o nim nie pamięta tuż po zakończeniu.



Hiyowy rating: 4/10

Nisekoi: - myślę, że sam autor nie wie kto jest właścicielką kluczyka do kłódki Raku. Sądzę, iż od dawna już się tym nawet nie przejmuje, bowiem sytuacja jest tak zagmatwana, że tylko wprowadzenie czegoś w stylu clannadowego zakończenia umiałaby to odwrócić. Nowe Nisekoi jest jeszcze głupsze, jeszcze bardziej naiwne, irytujące i generalnie przewidywalne niż druga połowa serii pierwszej. Widać nawet poważny spadek jakości grafiki; pozostały ładne chara designy i shaftowa, żywa kolorystyka, ale wszystko zdecydowanie się rozjeżdża i widać niski budżet. Po raz kolejny: zmarnowany potencjał. Kolejny, haremowy rom-com i absolutnie nic więcej.

Raku dalej ugania się za właścicielką kluczyka swojej kłódeczki. Spoiler spoiler
spoiler: przecież wiecie, że jej nie znajduje.
Chitoge próbuje drastycznie zmienić wizerunek: zaczyna nosić błyszczyk,
zmienia szampon do włosów, a gdy to wszystko przechodzi niezauważone,
robi coś tak przerażającego, jak zmiana kokardki do włosów (której zostały
poświęcone w sumie dwa odcinki).
Pojawiają się kolejne jeszcze głupsze i jeszcze bardziej zakochane w równie
głupim protagu dziewczynki.
Hiyowy rating: 3/10

Ore Monogatari!! - najsłodsze shoujo dekady czy tylko najsłodsze shoujo dekady? Poważnie, do seansu bierzcie coś słonego, bo bajka zapewni wam wystarczająco cukru. Wystarczająco, a nie za dużo. I dorzuci parę genialnych gagów. Romans sezonu. Uwielbiam, ale więcej o tym jak się zakończy za parę miesięcy. Nawet, jeśli tak jak ja macie mnóstwo planów na letni, a z jakiegoś powodu jeszcze nie oglądacie Ore Monogatari - pickujcie i to już.

Moja reakcja na każdy odcinek.

 Shokugeki no Souma - dwie bajki o gotowaniu w jednym roku to dość ciekawa sprawa, biorąc pod uwagę, że dotychczas pojawiało się ich wyjątkowo niewiele, a już na pewno nie w takiej formie. Tytułowe shokugeki jest bowiem pojedynkiem odbywanym w szkole gastronomicznej do której uczęszcza bohater - tego na pewno jeszcze nie było. Szalenie popularny, mangowy pierwowzór zbiera grono fanów już od trzech lat; adaptacja była kwestią czasu. I jak udana się okazała! Chcecie popatrzeć na przepysznie wyglądające jedzenie? Akademia Totsuki zaprasza. Lubicie over-the-top bajki? Tym bardziej zabierajcie się za seans. Komizmu każdej scenie gotowania dodaje podniosła, orkiestralna muzyka oraz abstrakcyjne wizje bohaterów na temat spożywanej potrawy. Jedyne co szczerze odrzuca mnie w Shokugeki to kompletnie nieuzasadnione i naprawdę niepotrzebne ecchi - serio Staff, byłoby zabawnie nawet i bez cycków. Ale i tak obejrzyjcie, warto.



Yahari Ore no Seishun Love Comedy wa Machigatteiru. Zoku - może ten sezon był 3deep5me. Może nie dojrzałam jeszcze by dostrzec jego głębię. To znaczy, na początku sądziłam, iż rozumiem. Byłam pod wrażeniem naturalnego chara developmentu 8mana, bez nagłej zmiany jego charakteru. Już w okolicach jedenastego odcinka miałam ochotę rzucić wazonem w ekran za każdym razem, gdy pojawiała się na nim nieopisanie drażniąca mnie siostra Yukino. Jestem w tym sama? Czy tylko mnie do szału doprowadzały te jej pasywnie-agresywne teksty i wyskakiwanie zza każdego rogu? Do dzisiaj mam pewne obawy, że gdy otworzę lodówkę, uśmiechnie się do mnie Haruno i powie, iż mój blog jest gówniany, a matka mnie nie kocha. W odróżnieniu od Takiego-senseja z Hibike, któremu przypisana osobowość pasowała, naprawdę nie rozumiem jaka była rola siostry. Druga sprawa, zmiana studia. Chara designy nie tylko są inne. One stały się po prostu brzydsze, animacja bardziej koślawa, sylwetki niestaranne. Jednak w obliczu zakończenia, jakość grafiki nie mogłaby mnie obchodzić mniej. Wspomniałam wcześniej o chara developmencie Hachimana; twórcy próbowali zrobić coś podobnego z Yukino i Yui. Próbowali. Bardzo próbowali. Tak bardzo, że trochę nie wyszło. Po raz kolejny, może to dla mnie zbyt głębokie. Może zwyczajnie nie oglądałam zbyt uważnie. Natomiast ostatni epizod pozostaje dla mnie bełkotem absolutnym. Jeśli liczyliście, że dojdą do jakiegoś porozumienia i podsumowania tych wszystkich depresyjnych rozmów o przyszłości, głęboko się myliliście. W finałowej scenie, Yuigahama stwierdza, iż podjęła decyzję. Nigdy się nią z nami nie dzieli. Nie tłumaczy nawet w jakiej sprawie była to decyzja. Cały odcinek wygląda jakby postacie coś robiły za kulisami przez ostatnich kilka dni i przyszły to tylko przedyskutować na kamerze. Seria bez podsumowania. Opinia bez podsumowania.

Był czas dla OTP 5ever.
Hachimana doprowadzono jednak do łez.
Dużo czasu przeznaczono też najgorsiejszaej dziewczynce.
Hiyowy rating: 6/10

Yamada-kun to 7-nin no Majo TV -  kto by pomyślał, że przyjdzie dzień w którym haremówkę ocenię wyżej od Yahari. Yamada-kun to kolejna z tego sezonu adaptacja bestsellerowej mangi. Cóż, hands down, (prawie, I mean you, Nisekoi) wszystkie z nich, wraz z pierwowzorami, faktycznie zasługują na pochlebne opinie na szeroką skalę. Szkolne życie, trochę magii, spore grono dziewcząt wokół jednego protagonisty, to już było tyle razy. Characters can make or break a show. To tylko moja opinia, ale w tym wypadku sprawdza się doskonale. Wybuchowy, lecz inteligentny Ryu Yamada, Urara Shiraishi, która łatwo mogłaby wpaść do szuflady nijakiej, cichej kujonki, jednak bynajmniej nie pozwala na to jej prostolinijność i ostry język, to tylko najgłówniejsza para. Jeśli żyliście pod kamieniem i jeszcze nie widzieliście Yamady-kun, a brak wam porządnej komediobajki w szkolnym settingu - odpalajcie od razu torrenta. In a nutshell: sensowne rozwiązania fabularne, logiczne postępowania bohaterów, świetne gagi, schludna grafika, przesympatyczni i nietypowi bohaterowie, uroczy opening, wprost perfekcyjne zakończenie. Aczkolwiek i tak czekam na s2 - materiał jest.


Ech, czyżby kolejna, nudna scena, w której jedna z dziewczynek próbuje
być lepsza od innych i robi protagowi bento?
Suprise motherfuckers, to Miyamura-kun!
Hiyowy rating: 8/10

I hehe plany na wiosnę:

-Akagami no Shirayuki-hime
-Aoharu x Kikanjuu
-Charlotte
-Clasroom Crisis
-Durarara!!x2 Ten
-Fate/kaleid liner Prisma Illya 2wei Herz
-Gakkou Gurashi
-Gangsta
-Gatchaman Crowds insight
-Gate: Jietai Kanochi nite, Kaku Tatakaeri
-God Eater
-Jitsu wa Watashi wa
-Junjou Romantica 3
-Prison School
-Monster Musume wo Iru Nichijou
-Non Non Biyori Repeat
-Ranpo Kiteni: Game of Laplace
-Rokka no Yuusha
-Shimoneta to Iu Gainen ga Sonzai Shinai Taikutsu na Sekai
-Sore ga Seiyuu
-Ushio to Tora
-Working!!!

PS Jak zwykle, post był rodzony w bólach przez niemal miesiąc, toteż postarajcie się przymknąć oko na jakieś powtórzenia czy inne dziwaczne rzeczy. 
Następny PostNowsze posty Poprzedni postStarsze posty Strona główna