Gintama
nareszcie
powróciła!
A nowy opening jest
genialny.
Co mogło tak zszokować biedną Otose?
Gintoki wygląda za balkon...
…i okazuje się, że wszyscy, prócz Kagury, Shinpaciego i Gintokiego, zostali
zamrożeni. 
Dowiadujemy się, w jaki sposób Gintoki wszedł w posiadanie dziwnego
zegara...
…czy moje komentarze na pewno są jakkolwiek potrzebne?
W dzień incydentu, zmiażdżył go o ścianę i...

Sytuacja wydaje się dramatyczna.
Jednak każdy
znajduje w niej
jakieś pozytywy.
Gdy nasza trójka dochodzi do zmysłów, decydują się poprosić o pomoc Gengai'a.
Oczywiście, staruszek też zatrzymał się wraz z czasem, jednak Gintoki
wpada na zaskakująco genialny plan, w którym manualnie przesuną ramiona ich
magicznego zegara i zostawią notkę, aby w przyszłości Gengai go naprawił,
co powinno cofnąć ich do teraźniejszości.
...
No tak.
To nie skończy się dobrze...
Może tym razem… Nieco mniej zauważalne...
………….
Och, czyli historia przeistacza się w próby ratowania starego.
Prawie jak Steins;Gate.
…prawie.
No więc nasi dzielni wojownicy czasu przesuwają dziadka, aby nie wpadł
pod ciężarówkę.
…a następnie Shinpachi postanawia jednak nie rzucać glutem Gengai'a o okno,
aby uratować Hasegawę, coś jednak czuję, że to nie wszystko...
Nie, Gin-chan-
…no cóż...
Gintama w swojej najlepszej formie! Instant 10/10, najlepszy początek, bajka
sezonu, dziękujemy.
Funfact: najnowsza Gintama wdarła się na szczyt MALowej topki w mniej niż dobę. Fandom Gintamy to najlepszy fandom czy najlepszy fandom?
No więc wracamy do bajki, do której nigdy nie chciałam wracać...
…bowiem to, co manga miała najlepsze, dawno się skończyło, toteż ta kontynuacja
jest kompletnie bezcelowa. No ale zobaczymy, może SHAFT to wyciągnie.
Słodki jezu, co za brzydactwo.
Może dla dziewczynki mieszkającej w cholernym zamku...
Nie, to znaczy, że podświadomie chcesz się z nim rozmnożyć, najkrócej ujmując.
No co ty, po dwudziestu odcinkach? To zdecydowanie za szybko!
…………….
………………………………………………..
No dobrze, kończy się pierwsza część odcinka, w której zostajemy poinformowani,
iż kłódka nie zostanie otworzona w najbliższej ani nawet nieco dalszej przyszłości
i przeskakujemy do drugiej, gdzie Chitoge desperacko próbuje zwrócić na siebie
 uwagę Raku.
Nie Chitoge, nie załapał...
Ale i tak jesteś w szoku, prawda? To doprawdy nie do pomyślenia; bijesz go i
wyzywasz całymi dniami, podkreślając swoją wyższość nad jego osobą. Trudno
zrozumieć jakim cudem nie zauważył twojej miłości.
Tsundere
punch. Pierwszy w tym odcinku. A może już drugi?
Chitoge postanawia więc nałożyć na siebie błyszczyk. Widać jakąkolwiek różnicę?
 Nie. Oczywiście, ogromną!
Wyglądasz absolutnie identycznie, jak pięć minut temu.
Daje Raku hinty...
…ale ten istny bęcwał nie zauważył jej sparklujących ust. What a suprise.
Za to Onodera znoticowała? Come on, girls, po co wam Raku, wszyscy
wolelibyśmy zobaczyć yuri wątek, nie?
Nie zauważył zmiany szamponu…!

Tak paskudną wstążkę to akurat byłabym w stanie zauważyć.
No, na pewno zauważy.
…zauważył przecież zmianę twojego bento.
Pomimo początkowego nieporozumienia (będącego chyba jedynym relatywnie
zabawnym żartem z odcinka), Raku w końcu przyznaje się, że zauważył błyszczyk.
…i komplementuje Chitoge. Właściwie, jest przez nią do tego zmuszony. How
adorable.
I happy end. Whoop whoop. 


No cóż, nie zapowiada się, aby fabuła szybko miała wrócić do mangi, a co dopiero bajki. Pierwszy odcinek drugiej serii był przede wszystkim dużo brzydszy wizualnie, co zwieńczono tym absolutnie paskudnym openingiem i nieciekawym endingiem. Znając pierwowzór wiem, że lepiej nie będzie. Wręcz mocno przeciwnie. Plakat zwiastuje rychłe pojawienie się młodszej Onoderi, imouto Kosaki, kolejnej przeźroczystej dziewczynki, która szybko zakochuje się w naszym master cocku, oh what a suprise. Dwanaście odcinków to aż za dużo. Nawet zostawienie wszystkiego pod statusem quo w pierwszym sezonie (notabene, odcinek z wystawieniem sztuki znacznie podniósł moją ocenę całek bajki) było zdecydowanie lepszym pomysłem, niż brnięcie w tę serię dalej. No cóż.
Następny PostNowsze posty Poprzedni postStarsze posty Strona główna